sobota, 18 czerwca 2016

ŚWIDNICA GRODZKA 1


ZE SKRZYDEŁKAMI

goło i wesoło mieszka sobie, na jednej z najpiękniejszych kamienic świdnickiego Rynku, bożek Hermes, patron kupców i złodziei




Piękna i bogata kamienica świadczy o zamożności świdnickich kupców i mieszczan, o rozkwicie ich miasta, słynącego z piwnic i dobrego piwa, no jeszcze paru innych, dobrych rzeczy. Czy świadczy cokolwiek o złodziejach ? tego nie wiem, ale ich bożek Hermes wie to z pewnością.




Kiedyś, w tym miejscu stała inna, barokowa, narożna, trzykondygnacyjna kamienica, znacznie mniejsza i w charakterze pozostałych rynkowych kamienic. Zburzono ją i na to miejsce, w 1900 roku wzniesiono nową, okazałą, secesyjną . Na widoku perspektywicznym Rynku widać jeszcze tę "małą" (zaznaczyłam na żółto).



rok 1650




rok 1745

A teraz kilka historycznych zdjęć robionych po roku 1900 czyli wkrótce po wybudowaniu kamienicy. Widać z tych zdjęć, że za wyjątkiem parteru, kamienica zachowała się do dzisiaj w pierwotnym kształcie. Widać też, sposób malowania - tło ciemniejsze, detale jaśniejsze. Koloru nie widać, kolor został określony w badaniach. Tego rodzaju badania nazywa się badaniami stratygraficznymi.





widok kamienicy między rokiem 1900 a 1920 

.
Na tym zdjęciu, na pierwszym planie widoczny jest pomnik króla Fryderyka II Wielkiego. Pomnika już nie ma, zniknął w 1945 roku. Obok jest piękna fontanna a w tym miejscu, jeśli dobrze odczytuję to stoi słup ogłoszeniowy.



Lata sześćdziesiąte  1960-67


A teraz zamieszczę dwa współczesne zdjęcia,
zapożyczone z internetowego portalu miasta.


.
Szkoda, że niem mam możliwości tak fotografować ale do tego potrzebny nie taki sprzęt jak mój. Na tym zdjęciu świetnie prezentuje się w słońcu miedziany dach i kopuła. Błyszczy, niemal opalizuje ciemną zielenią. Pięknie współgra ze stonowaną zielenią kamienicy.


.
Jak wysoka jest nasza narożna kamienica widać dopiero z oddali.
Wystarczy porównać sobie z przyległą, czerwoną, barokową kamienicą rynkową i ze wszystkimi innymi kamienicami w tej pierzei. A przecież nie są to małe kamieniczki tylko solidne, duże kamienice.
A teraz  wracam do swoich zdjęć.




Kamienica ma przebogaty secesyjny wystrój: ozdobne obramienia okien i balkonów, rzeźbione kartusze, płyciny z roślinnymi ornamentami i bogate fryzy. A przede wszystkim posiada ozdobne szczyty o owalnym, esowatym wykroju, które tworzą rodzaj attyki, zdobionej bogatą ornamentyką roślinną, maszkaronami i sterczynami. Hermes ma czym się pochwalić, ba, ma nawet z czego być dumny !
 
Ale ja pamiętam czasy, kiedy skrzydlatemu chłopcu wcale nie było do śmiechu.  Piękna kamienica, z czasów świetności kupieckiego grodu, niszczała w zastraszającym tempie, secesyjne ornamenty wietrzały a ząb czasu nadgryzał coraz to większe partie.




Nawet wtedy było co podziwiać, chociaż zniszczenia sięgały już nie tylko wystroju, w miejscach narażonych na wilgoć zaczęły korodować cegły.
Wystarczy popatrzeć, tynk odpada płatami. Nad rynną tragedia !
Przy okazji starych zdjęć opowiem o wynikach  badań stratygraficznych, jakie zostały wykonane na tynkach i detalu elewacji. Co to są badania stratygraficzne ? Otóż są to badania, mające na celu określenie pierwotnej kolorystyki tynków i kolejności występowania późniejszych warstw malarskich. W tym celu typuje się miejsca najbardziej charakterystyczne po czym wykonuje się odkrywki i sondy, dokonuje analizy makroskopowej. Tutaj trzeba było do takich badań użyć podnośnika koszowego, żeby się dostać na odpowiednią wysokość. Próbki zostały pobrane a potem  obserwowano je pod mikroskopem stereoskopowym w powiększeniu szesnastokrotnym. Wyniki badań zostały opisane i przedstawiono specjalne diagramy. Przy ustalaniu kolorystyki poszczególnych warstw malarskich korzysta się ze współczesnego wzornika kolorystycznego farb, tutaj silikatowych, bo takie zamierzałam zastosować.




Konserwator, uprawniony do takich badań, miał nie lada problem, bo musiał zrobić odkrywki i pobrać próbki z całej elewacji. I pobrał, na wysokość 18 metrów, czyli maksymalną, do jakiej sięgał możliwy do wprowadzenia w to miejsce wysięgnik koszowy. Podziwiałam kolegę konserwatora "fruwać" w koszu, tak na wysokości sześciu pięter i maksymalnie się skupić na tym co robi - chapeau bas. Musiał się skupiać, bo drugiej szansy dostania się na taką elewację od zewnątrz nie ma. Koszt wynajęcia wysięgnika duży a procedury zajęcia chodnika i pasa ruchu nad wyraz skomplikowane.




Ale jak już tam wylazł, to ustalił wszystko, co było potrzebne, historykom do pogłębienia wiedzy, a mnie do opracowania technologii ratowania tynku i detali no i do zaprojektowania kolorystyki.  Okazało się, że wszystkie wyprawy tynkarskie zostały wykonane z niezbyt mocnej zaprawy piaskowo-wapiennej, do której użyto drobnoziarnistego piasku o żółtym zabarwieniu. Z podobnej zaprawy wykonano, w  technice narzutu, część sztukaterii : obramienia okienne, profile ciągnione, większość detali szczytów, maszkarony, ozdobne płyciny z elementami roślinnymi. Znaczną część powtarzalnych elementów wykonano też z gipsu.


.
Tutaj widzimy kartusz z elementami roślinnymi.
Jest wykonany z zaprawy, w technologii narzutu, to znaczy bezpośrednio na elewacji. Te dwie małe rozetki po bokach, są gipsowe. Niestety gipsowe elementy tak wystające są zniszczone i wypłukane.





Tu natomiast pięknie widać, biegnący w poprzek całej elewacji, fryz roślinny. Właśnie ten fryz wykonano z gipsu, w technice odlewu w formach. To zupełnie inna technika niż technika narzutu. Elementy odlewa się w specjalnych formach wielokrotnego użytku. Gotowe elementy klei się spoiwem do elewacji.





.
Obramienia okien, zwłaszcza okien drugiego piętra przybierają finezyjne formy. Obramienia i roślinne wici są z zaprawy, części środkowe najczęściej z gipsu.


.
Detal sztukatorski, tak jak cała elewacja, był malowany tylko dwa razy. Dzięki temu rysunek ornamentów jest dobrze zachowany i czytelny. Szkoda, że druga warstwa farby i gruntu w pewnym stopniu zaciera jego czytelność i uszczelnia powierzchnię zaprawy. Drugie malowanie przeprowadzono po wojnie. Wtedy stosowano farby emulsyjne. Na detalach emulsja była gęsta, wypełniała głębsze wyżłobienia, spłaszczając formę detalu. Przy konserwacji sztukatorzy mieli co robić. Dłuta i skalpele szły w ruch, żeby rysunek oczyścić i przywrócić mu pierwotną ostrość.




Na całe szczęście, pomimo dość znacznych zniszczeń, nie stwierdzono na elewacji występowania wykwitów ani zniszczeń powodowanych przez sole rozpuszczalne w wodzie i krystalizujących na powierzchni. Nie pojawiło się też skażenie mikrobiologiczne.


.
nooo - ten maszkaron to dopiero ma buziunię ! jak Brama Halicka.
Chyba wiadro zaprawy zużył artysta, żeby tak go wymodelować.

*

Kończył się wiek dwudziesty.
Sporo elewacji świdnickiego Rynku tak właśnie sobie niszczało, aż w końcu  miasto postanowiło coś ze swoją wizytówką zrobić. To był czas, kiedy przyszło mi zmierzyć się z projektami większości kamienic zabytkowych pierzei rynkowych, wykonaliśmy wtedy historyczne studium zagospodarowania kwartałów przyrynkowych, tak, by renowacja miasta miała ręce i nogi. Rynek powoli odzyskiwał świetność. Kamienica pod Hermesem cierpliwie czekała na swoją kolejkę.




Projekt był tyle ciekawy, co skomplikowany. Rysowanie płynnych, secesyjnych form, zwłaszcza secesyjnego wystroju, jest skomplikowane w tak inżynierskim i matematycznym programie, jakim jest auto-cad, a jakim był wtedy, przed wielu laty, to już lepiej nie mówić. Takie elewacje rysować można w specjalistycznej technice, tak zwanej fotogrametrii, ale do tego potrzebny jest sprzęt ze specjalną kamerą, takim sprzętem dysponowały wtedy dwie, może trzy jednostki konserwatorskie, nie normalne biura projektowe. Wykonanie fotogrametrii takiej elewacji generowało tak wielkie koszty, że można sobie było spokojnie przetarg odpuścić. A kto by taki przetarg odpuszczał ! na takie cacko ! Jak mawiał mój matematyk - jeśli nie możesz prostą drogą, to idź przez krzaki. Od czego głowa ? Wykombinowaliśmy wtedy metodę, którą do dzisiaj z powodzeniem stosujemy.



rysunek roboczy

Elewację rysuje się normalnie, z pomiarów, nanosi się wszystko, co daje się zmierzyć, łącznie z obrysem miejsc, gdzie znajdzie się detal. A potem - dobre zdjęcie detalu, zrobione maksymalnie na wprost, doprowadzenie zdjęcia do tych wymiarów, łącznie z likwidacją skrótu perspektywicznego i pracowite rysowanie detalu w auto-cadzie. Praca mrówcza ale efekt ten sam co na fotogrametrii.




Te rysunki mają już 13 lat. Zapamiętałam dokładnie datę. To był ostatni projekt, przy którym pracował mój Tatuś. Zmarł dosłownie kilka dni po skończeniu. Pamiętam jak siedział przy komputerze i na programie obliczeniowym, który dla mnie był czarną magią, liczył koszty renowacji tego cacka. Przed podaniem kosztu musiał sam oszacować powierzchnię tych detali, ale powierzchnię w rozwinięciu, czyli ile centymetrów kwadratowych może mieć na przykład taki maszkaron albo inne skomplikowane "cóś" Do szacowania trzeba wziąć pod uwagę wypukłość i przestrzenny wymiar elementów. Prace budowlane wycenia się od metrów kwadratowych ale prace sztukatorski od decymetrów a nawet centymetrów kwadratowych. Makabra !!! mrówa przy tym, to mały pikuś. Trzymam w komputerze te obliczenia, na pamiątkę.




To już lepiej rysować te kwiatki. Rysunki, które tu pokazuję to nie jest kolorystyka, tylko rysunek z zablokowanym kolorem. Zrobiłam tak, żeby lepiej było widać piękno i bogactwo detali i ornamentów.
Tak wygląda kamienica od strony Rynku.  To narożny dom. Taka dominanta zwieńczająca pierzeję rynkową. Pozostałe domy a nawet ratusz są znacznie niższe


*

Nad projektem pracowaliśmy długo ale w końcu  udało się dopiąć na ostatni guzik, znaczy na ostatni kwiatek i remont ruszył. Bożek kupców i złodziei mógł z ulgą odetchnąć i odtrąbić zwycięstwo.




Pięknie prezentują się teraz secesyjne detale. Zwłaszcza płynne, esowate, attyki z maszkaronami i sterczynami.
Cała kamienica posiada bogaty secesyjny wystrój na który składają się przede wszystkim ozdobne obramienia okien, balkonów, liczne kartusze i płyciny ozdobne z roślinnymi i geometrycznymi ornamentami, a przede wszystkim ozdobne szczyty o owalnym, esowatym wykroju, które tworzą rodzaj attyki, i które zdobione są szczególnie bogatą ornamentyką roślinną, maszkaronami i sterczynami.




Badania stratygraficzne dały odpowiedź jaka była prawdopodobna pierwotna kolorystyka. Otóż była monochromatyczna, to znaczy w jednym kolorze ze zróżnicowaniem natężenia pigmentów.Był to kolor zielony, oczywiście odcień zieleni został określony przez badającego według współczesnego wzornika. Mogłam więc spokojnie pójść tym tropem. Najciemniejsza zieleń to tło, elementy wystające z tła , czyli pilastry, gzymsy, obramienia to zieleń o ton jaśniejsza. Najjaśniejszy odcień zieleni to ornamenty.



.
Badania stratygraficzne dały odpowiedź jaka była prawdopodobna pierwotna kolorystyka. Otóż była monochromatyczna, to znaczy w jednym kolorze ze zróżnicowaniem natężenia pigmentów.


.
okno o fantazyjnym kształcie. W zworniku otworu śmieszny maszkaron pokazuje nam język
Różnorodność form dekoracji – ornamentyki, wielkości i wykroju okien służy wyróżnieniu poszczególnych kondygnacji i nadaniu im indywidualnego charakteru. Szczególnie wyróżniona została kondygnacja II piętra, która posiada najbardziej ozdobne obramienia okien, ozdobne płyciny podokienne, najbardziej okazałe balkony oraz dodatkowo opasana jest przez biegnący w poprzek całej elewacji fryz roślinny.


.
A pod oknem szczerzy się ten największy , buziunia wprawdzie odnowiona, ale równie rozdziawiona jak ta stara.


.
Ten pod kopułą ma sumiaste, kwieciste wąsiska.


.
Balkony też przyciągają oko.
W balustradach płyciny z roślinnym ornamentem, gipsowe ozdobne konsole i wazy. Na tym zdjęciu widaćź też secesyjną stolarkę. Udało się całość zachować. N a tym zdjęciu jeszcze okna nie są wyremontowanie.
Wszystkie zdjęcia robiłam bezpośrednio po usunięciu rusztowań. Jeszcze kurz nie osiadł więc elementy trochę płasko wyglądają a do tego akurat było pełne słońce.


*

Jak powiada znany dowcip "Jaś nie doczekał" a świdnicki Hermes wprost przeciwnie !!! Spokojnie się doczekał i teraz efekty widać.
Chociaż właściwie to tak całkiem spokojne to czekanie nie było ...




Był ciepły, wiosenny poranek słońce przecierało chmury a zdumieni mieszkańcy przecierali oczy, podnosili głowy do góry i zaczynali się śmiać - na kopule dumnie stał Hermes, ale już nie był goły, Hermes na pupie miał śliczne czerwone majtki, damskie, długie desusy. Wszyscy zachodzili w głowę, skąd te niewymowne tam się wzięły ???!  Po cichu się wydało, to weseli chłopcy, alpiniści, w nocy na kopułę poleźli i majtki założyli - jakim to cudem zrobili jest tajemnicą, bo przecież nie przez głowę! Dopiero władze problem miały - jak tu Hermesowi gatki zdjąć ? Wozem pożarowym i owszem ale jaki obciach dla poważnych strażaków ! a do tego środek Rynku i dziesiątki gapiów ! Cóż - rady nie było, honor honorem a gatki ściągnąć trzeba i już !  Jeszcze wiele lat od tego zdarzenia ludzie się znacząco uśmiechali pokazując na wesołego skrzydlatego patrona kupców i złodziei.





Na koniec wesoły dolnośląski alpinista.
Może to jeden z tych dawnych wesołków, któż to wie ?
Tu jednak alpinista remontuje całkiem poważny dach, całkiem poważnego kościoła, na całkiem poważnej wysokości i tylko nie całkiem poważnie się do mnie uśmiecha.

I jak by co, to żadnych takich ...


*



1 komentarz:

  1. Dobra robota. Gratuluję.
    Ale czy aby na pewno kmienica na rycinach z XVII i XVIII w. jest dobrze oznaczona? Odnoszę wrażenie, że żółty kolor pokazuje kamienicę przy ulicy Łukowej.

    OdpowiedzUsuń